O okrucieństwie konsumowania

Przemysłowa hodowla zwierząt jest bez wątpienia jednym z najbardziej okrutnych aspektów współczesnej cywilizacji przemysłowej. Spotykają się w niej dwa mechanizmy gospodarcze, obydwa o bardzo brzydkich nazwach – utowarowienie zwierząt i urynkowienie hodowli. Globalna gospodarka kapitalistyczna sprowadza wszystko do przedmiotu handlu. Nie tylko surowce, nie tylko zwierzęta, ale także ludzie są przedmiotem handlu, są tylko towarem. Skoro mamy do czynienia z towarem, to konsekwentnie stosujemy do niego zasady rynku. W efekcie zwierzęta i ludzie stają się „masą towarową”, „produktem”, nikną między nimi wszelkie różnice. Tu warto przypomnieć słynne zdanie Martina Heideggera: „Rolnictwo jest obecnie zmotoryzowanym przemysłem żywieniowym, a więc w istocie tym samym co fabrykacja zwłok w komorach gazowych i obozach zagłady, tym samym co blokada i skazywanie na śmierć głodową całych krajów, tym samym co fabrykacja bomb wodorowych”. Niektórzy krytycy uważają te słowa za rozwadnianie zbrodni nazistowskich, ale Izaak Bashevis Singer w opowiadaniu „Listy do Pisarza” napisał: „Dla zwierząt wszyscy ludzie to naziści, a ich życie to wieczna Treblinka”. Tak, niektórzy uważają, że stworzyliśmy cywilizację, coś godnego zachwytu. Ja jednak uważam, że stworzyliśmy po prostu Konzentrationslager Earth – dla zwierząt i dla ludzi. Wedle zwolenników biocentryzmu wszelkie życie ma jednakową wartość. Cywilizacja współczesna zdaje się być praktyczną realizacją patologicznej odmiany tego poglądu, gdyż głosi, że żadne życie nie ma wartości innej poza konsumpcyjną. Nie jest ważne czy konsumujesz, czy jesteś konsumowany – liczy się tylko konsumpcja.

Reklamy