O chrześcijaństwie

Wyznawcy każdej religii chcą dla siebie zarezerwować prawo do własnego spojrzenia na nią. Dlaczego jednak mamy się ograniczać tylko do jednego spojrzenia? Na wszystko można spojrzeć z różnych punktów widzenia i dopiero pełny ogląd daje nam jakie takie wyobrażenie o danej rzeczy. Spójrzmy na chrześcijaństwo. Mamy różne spojrzenia z jego wnętrza, jak wtedy, gdy rozpatrujemy chrześcijaństwo okiem subtelnego teologa, zachwyconego jego doktrynalną strukturą, wyjaśniającą nieomal wszystko. Możemy też spojrzeć z punktu widzenia mnicha, znajdującego w nim oparcie dla swojej egzystencji i jej spełnienie. Także spojrzenie okiem szeregowego wyznawcy jest istotne, gdyż dla niego chrześcijaństwo to cykliczny rytuał, nadający skromny sens fragmentom jego życia. Są wszelako także spojrzenia z zewnątrz. Ja chciałbym tu zaproponować właśnie takie spojrzenie, osobiste i wyzute całkowicie z otoczki religijnej i mitologicznej, aż do bólu psychologiczne i krańcowo redukcjonistyczne. Wedle tego spojrzenia chrześcijaństwo opiera się na słowach i czynach młodego człowieka, który chciał zreformować życie swoje i swoich współbraci, ale poniósł klęskę. Po prostu nie udało mu się. Jak wielu innych reformatorów został zgładzony przez władze i jego wysiłki spełzły na niczym. Na tym polega moim zdaniem największa słabość chrześcijaństwa – że zbudowano je na klęsce pięknych marzeń. Czymże jest religijny bunt ascetycznego 30-latka, namiętnie oczekującego końca dotychczasowego świata, jak nie krzykiem sprzeciwu wobec zmurszałego świata, który według niego ma za chwilę zginąć? Radykalizm etyki chrześcijańskiej, którym tak wielu zachwyca się od stuleci, wypływa z przeświadczenia Jezusa, że koniec jest bliski. Cóż, nie mylił się, ale to jego koniec był bliski. Etyka Jezusa była etyką tymczasową, której zasady miały obowiązywać nie dłużej niż jedno pokolenie. Niestety, chrześcijaństwo przetrwało i całe jego dzieje to usilne próby przystosowania kazań młodzieńca o gorącym sercu do wymagań kolejnych epok. Chciałoby się powiedzieć, że nic tak dobrze nie służy przez lata jak solidna prowizorka, ale wpasowywanie idealistycznego radykalizmu Jezusa w intelektualne struktury teologii i hierarchiczne imadło kościoła doprowadziło do niesamowitej patologii kultury Zachodu. Nie tak tworzy się religie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s