O prawie własności

Ponieważ nie jestem prawnikiem, wypowiem się tu tylko o pewnym specyficznym pojmowaniu prawa własności na podstawie moich obserwacji dotyczących tego, jak argumentują entuzjastyczni zwolennicy wycinania drzew na swoich działkach. Będzie to zarazem przyczynek do psychologii Polaków, zarówno tych cieszących się świeżo odzyskaną wolnością do wycinania drzew, ale także tych, którzy realizują swoje pojmowanie prawa własności w innych sferach. Argumentacja wycinaczy jest nader prosta: „moja działka, moje drzewo, skoro je posadziłem, mogę je wyciąć”. Osoby tak argumentujące wyrażają swoje rozumienie prawa własności jako dowolnego dysponowania czymkolwiek w zupełnym oderwaniu od jakichkolwiek powiązań społecznych osoby posiadającej. To zupełnie tak, jakby posiadacz żył sam na tej planecie, a jego działania nie miały najmniejszego wpływu na innych. Przypominam sobie, że już dawno temu spotkałem się z takim rozumieniem prawa własności, w wydaniu pewnego sześciolatka, któremu zwróciłem uwagę, by nie rozkładał na czynniki pierwsze lornetki. Odparł on: „Jest moja, więc mogę ją zniszczyć”. W przypadku osób dorosłych można by domniemywać, że postarają się one o jakiś bardziej skomplikowany argument. Ale nie, zasada „moje, więc mogę z tym zrobić co zechcę, a reszcie wara od tego” jest tu podstawowa. To, że tak często teraz spotyka się ową postawę świadczy tylko o fundamentalnej niedojrzałości wyznających ją ludzi, którzy swoją egocentryczną mentalność dziecka ubrali w podniosłe hasła o wolności posiadania i gospodarowania. Jest to jednak tylko wolność niszczenia, nie tworzenia. Nastał czas dendrocydu. Od początku tego roku co dzień tysiące Polaków budzą się wczesnym świtem, biorą w swe ręce piły mechaniczne i z radością udają się rzezać drzewa, mrucząc pod nosem: „Dobre drzewo to martwe drzewo”. Psychologia takiego Polaka to psychologia człowieka, który nigdy nie miał okazji dojrzeć, który nie rozwinął żadnych więzi społecznych w państwie, gdyż to państwo przez wieki nie istniało. Przed dojrzałością chroniła go też infantylizująca wiernych macierzyńska kontrola kościoła katolickiego, konserwująca mentalność sprzed ponad dwu stuleci. Cóż zatem możemy się spodziewać po tych ludziach, którzy nigdy tak naprawdę nie dorośli, a są jeno dziećmi o pomarszczonej skórze, które nic nie rozumieją z tego, co dzieje się na Ziemi, a nawet w ich życiu?

Reklamy

1 komentarz do “O prawie własności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s