O pewnym wrednym gatunku

Życie biologiczne to niesamowite zjawisko. Nikt dokładnie nie wie, jak pojawiło się miliardy lat temu na Ziemi, a następnie jak rozwinęło się i ewoluowało. Biosfera ogrania dziś całą planetę, i pomimo iż zagrażało jej zniszczenie wiele razy, trwa jak dotychczas w najlepsze. Wszelkie zagrożenia dla życia, w postaci wielkich i mniejszych wymierań, zawsze były dotychczas efektem naturalnych procesów. Czy to zmiany klimatu, wybuchy gigantycznych wulkanów lub też asteroida uderzająca w Ziemię – żadne z tych zjawisk nie miało zamiaru zniszczenia życia. Dopiero wraz z pojawieniem się gatunku, który stanowczo na wyrost nazwał się homo sapiens zaistniała fascynująca nowa możliwość, czyli intencjonalna życia destrukcja. Bo homo sapiens to wyjątkowo wredny gatunek, tak patologicznie zapatrzony w siebie, że nawet posunął się do tego, iż wymyślił Boga, który miał stworzyć ludzi jako swe najlepsze dzieło. Ta idea jest zaiste wyrazem niesamowitej pychy, karzącej temu gatunkowi deptać wszelkie przejawy życia, które wykraczają poza jego osobiste wyobrażenia i interesy. Źródłem tej pychy jest coś, z czego owe małpoludy są bardzo dumne, czyli ego-centryczna świadomość, bąbel narcystycznej energii poszukującego jedynie samozaspokojenia. W ciągu ostatnich tysięcy lat Ziemię opanowało wielomiliardowe stado wyłysiałych małpoludów, radośnie i bezmyślnie oddających się prokreacji niczym namnażające się bakterie. Świadomość tych małpoludów charakteryzuje się tak zwaną integracją prymitywną, którą Kazimierz Dąbrowski opisywał jako spoistą strukturę działających automatycznie impulsów i popędów, a której jest podporządkowana inteligencja pełniąca wobec nich funkcje instrumentalne, co owocuje brakiem psychicznego środowiska wewnętrznego oraz licznymi konfliktami z otoczeniem. Dysponując tak prymitywną strukturą psychiczną małpolud uważa się za lepszego od całego życia na tej planecie, ale też oczywiście za lepszego od wszystkich innych małpoludów. W efekcie każdy zachowuje się tak, jakby istniał tylko on, a reszta świata dookoła była tylko sensoryczną pulpą do urabiania. Doskonale ujął to Stanisław Lem, który w jednym ze swych tekstów nazwał homo sapiens monstroteratum furiosum – co się tłumaczy jako ohydek szalej – nie będący niczym innym, jak tylko podrzędnym gatunkiem zamieszkującym najciemniejszy zakątek galaktyki.

Eckhart Tolle pokusił się o taką diagnozę ohydka szaleja: „Gdyby historia ludzkości była klinicznym przypadkiem historii jednego człowieka, diagnoza musiałaby brzmieć: ‚chroniczne omamy paranoidalne, patologiczna skłonność do mordowania oraz czynów skrajnie brutalnych i okrutnych w stosunku do osób uznanych za wrogów – przypisywanie innym własnej nieświadomości. Osobowość psychicznie chorego kryminalisty, z krótkimi i rzadkimi przebłyskami normalności’”. Że to jednostronne, bo nie ma tu nic o Buddzie, Hypatii, Bachu i Einsteinie? Tak, te słowa są jednostronne, bo odnoszą się do całej ludzkości, a nie do jednostek genialnych, które są tylko listkiem figowym dla reszty populacji, a ta jest jeno pożywką dla najniższych instynktów, wypaczających największe osiągnięcia kultury i cywilizacji. Jeśli homo sapiens robi coś dobrego, jest to zawsze wyjątkiem, jeśli czyni coś złego – jest to regułą. Cokolwiek wymyślił, od razu wykorzystywał to do dręczenia pobratymców i destrukcji życia. Religia, jakże miły środek pocieszenia dla maluczkich, od zawsze była wspaniałym sposobem na stygmatyzowanie i mordowanie innowierców, a cudowny sposób napowietrznego przemieszania się jakim jest samolot, od razu wykorzystano do bombardowania wrogów i defoliacji lasów. Zjawisko to nasiliło się obecnie, gdy już trudno mówić o kulturze, bo zamiast tego mamy do czynienia z cywilizacją techniczną, potęgującą dysfunkcje ludzkiego umysłu do tego stopnia, że możemy nie przetrwać do końca wieku. W drugiej połowie XIX wieku Henry David Thoreau powiedział: „Ludzie stali się narzędziami w rękach swoich narzędzi”. W wieku XX stali się samymi narzędziami, jak o tym świadczy eksperyment sprzed kilku dekad, w którym zespół jurorów przeprowadzał wywiad z siedmioma informatykami i siedmioma komputerami, zaprojektowany tak, by nie było wiadomo, kto udziela odpowiedzi. Żadnemu komputerowi nie udało się wmówić jurorom, że jest człowiekiem. Niestety, aż pięciu z siedmiu informatyków odpowiadało tak, że zostało wziętych za komputery.

Niegdyś, przed tysiącami lat, kolejne innowacje kulturowe umożliwiały przetrwanie gatunku ludzkiego, jego ekspansję i wzrost demograficzny. Obecnie, w epoce rewolucji technologicznej, obserwujemy pojawianie się trendu przeciwnego, prowadzącego do samozagłady. Po raz pierwszy w dziejach mamy środki, które mogą unicestwić życie ludzkie na tej planecie – i pozostają one we władaniu ludzi współczesnych, którzy nie wiedzą dokąd zmierzać, których istotą jest rozmijanie się z samym sobą i wynikające stąd błądzenie, jak pisze Giorgio Agamben. Jedynym imperatywem współczesnego człowieka jest pomnażanie zysków i rozwój technologii, co ma sprawić, że nasze życie stanie się „łatwiejsze”. Jednak łatwe życie to najkrótsza ścieżka do autodestrukcji, czy to w wymiarze indywidualnym, czy zbiorowym. Nikt dziś nie może zagwarantować, że gatunek ludzki przetrwa, i to nie z powodu klęski naturalnej, takiej jak uderzenie asteroidy, które zakończyło 65 milionów lat temu epokę dinozaurów. Ekstynkcja gatunku homo sapiens będzie najprawdopodobniej wynikiem naszych własnych działań, gdyż katastrofy naturalne kończą tylko egzystencję gatunków, które prowadzą życie naturalne. My, czyli ludzie prowadzący życie nienaturalne, gotujemy sobie katastrofę nienaturalną, będącą naszym własnym dziełem.

Reklamy

7 thoughts on “O pewnym wrednym gatunku

  1. petrelpiotr

    Sztuczna inteligencja nie będzie konkurować z pozostałymi gatunkami. Nie ten wymiar kapelusza. I po co miałaby niszczyć swoje otoczenie, jeśli możliwości eksploatacji czasoprzestrzeni są o wiele większe od prymitywnych sposobów wymyślonych przez niszczycielską ludzkość?

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. Jan ole

      Dokładnie tak. Nie ten rozmiar kapelusza. W ogóle, nie potrafię wyrazić skali swojego rozczarowania tym, że nawet ci moi znajomi których z takich czy innych powodów uważam za znacznie inteligentniejszych od siebie, a których wciągam w dyskusje czy pytam o zdanie w tej kwestii – mają widoczny kłopot z wyobrażeniem sobie inteligencji typu postludzkiego. W szczególności elektronicznej AI.
      Dla jasności – nikt z nas nie może wyobrazić sobie jak to jest być 100x inteligentniejszym. To niemożliwe. Chodzi mi o tę specyficzną, nie do przejścia tendencję do antropomorfizowania AI.
      Na pytanie – dlaczego miałaby chcieć „przejąć władzę nad planetą” skoro nie dźwiga ze sobą w DNA dziedzictwa miliardów pokoleń białkowych stworzeń, imperatywów nakazujących rozszerzać terytorium, mnożyć posiadanie, mordować „dla swoich” – a wszystko to w imię starożytnego imperatywu „rozmnóż się i zrób wszystko w imię pomyślności twojego potomnego DNA” – widzę tylko niezrozumienie. Czyż chciwość, okrucieństwo, namiętności i zbrodnie – to nie są wyniki takich a nie innych stanów umysłów białkowych, zalewanych hormonami, neuroprzekaźnikami, manipulowane same przez siebie aby – ignorując co czynią osiągały swoje małe cele swych samolubnych genów?
      Czy smartfon może się na nas wściec? Czy może planować po cichu eksplozję baterii bo jakoś nas nie lubi? Czy Windows może nas błagać o litość gdy wybieramy „wyłącz komputer”?
      Jasne, możemy im wprogramować symulacje naszych „patologii mięsa”.
      Tyle że tego nie robimy. Bo to trochę jakbyśmy się upierali że samochód ma nie jeździć na kołach a biegać na symulacji naszych nóg. Absurdalne? Wcale nie mniej niż pomysł że byt przerastający nas inteligencją mniej więcej tak, jak my przerastamy muszkę owocówkę miałby uznać nasze białkowe zwyczaje i imperatywy za cokolwiek bardziej istotnego niż my uważamy zwyczaje i hierarchię ważności muszek.

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Mira

    Poczulam kiedys wstyd ,że jestem Polką .Później ,że jestem człowiekiem! Zastanawia mnie to,że jest wśród nas wielu mądrych ,szlachetnych a bezradność wobec problemu narasta ! NIKT NIC NIE ROBI by czlwieka okiełznać ,”wyleczyć” z egoizmu i manipulacji …jeśli zostawimy to tak to straszny nasz los !!! Sztuczna inteligencja stworzona przez ludzi np. KOMPUTERYZACJA stanie się naszym koszmarem ?…A człowiek człowieka pożre !….

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. Jan ole

      „NIKT NIC NIE ROBI by czlwieka okiełznać ,”wyleczyć” z egoizmu i manipulacji …”.
      Bo tacy jesteśmy. Trochę to tak, jakby chciała Pani „coś zrobić” aby wyleczyć krowy z przymusu wcinania ogromnych ilości paszy albo wyleczyć małpki bonobo z rozwiązłego(zdaniem konserwatystów ludzkich 🙂 trybu życia, albo oduczyć łososie wędrówek w górę rzek aby się rozmnożyć…
      Po prostu tacy jesteśmy. A ci co mają takich cech mniej – przepadają w walce o wpływy, władzę, decyzyjność. To, co możemy to indywidualnie starać się nad tym panować i pilnować czy kaganiec, własnoręcznie założony – nie próbuje się zsuwać.
      Ale mamy też jedną fajną cechę – nieposkromioną ciekawość. Ona może w przyszłości wyprodukować coś, co będzie od nas lepsze.
      Ot, taka nadzieja że dzieci nas przerosną.

      Polubienie

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s