Archiwa miesięczne: Listopad 2017

O fanatyku, filozofie i potrzebie poznawczego domknięcia

Znacie może takie osoby? Posiadają one zwykle dosyć skąpy zestaw przekonań i łykają jak pelikan każdy fake news, który jest po ich myśli oraz z rozkoszą przeżuwają postprawdę, ale tylko taką, która potwierdza ich przekonania. W każdej sytuacji mają prostą odpowiedź. Wahanie się i wątpliwość uważają za oznakę słabości. Tak, to są osoby, które odczuwają silną potrzebę domknięcia poznawczego. Termin ten wprowadziła w 1994 roku para psychologów, Donna Webster i Arie Kruglanski. Wysoka potrzeba domknięcia poznawczego przejawia się silnym dążeniem do uzyskania pewnej, szybkiej i jednoznacznej opinii na dowolny temat. Osoby takie poszukują w swym życiu porządku, przewidywalności, prostych sposobów na podejmowanie decyzji. Nie interesują ich skomplikowane niuanse, tak charakterystyczne na przykład dla wiedzy naukowej, lecz pragną tylko prostych wskazówek dotyczących tego jak myśleć i działać. Ich przeciwieństwem są osoby o niskim natężeniu domknięcia poznawczego, które są otwarte na wieloznaczne, skomplikowane sytuacje, co oznacza, że dopuszczają do siebie wiele wątpliwości. Nie czują natychmiastowej potrzeby wydawania sądów i opinii, dają sobie czas na przemyślenie danej kwestii. Ba, nawet są zdolne do utrzymywania w umyśle jednocześnie dwu przeciwstawnych opinii dotyczących jakieś sytuacji, co wszelako nie zakłóca ich działania. Pierwszy typ jest bliski temu, co rozumiemy pod pojęciem fanatyka. Dla niego ucieczka od wątpliwości to zbawienna ucieczka od wolności i spoczęcie w błogim objęciu najwyższego autorytetu, Boga albo wodza, który wyznacza jasne i proste ścieżki. Drugi jest bliski naszemu pojmowaniu filozofa, który w wątpieniu znajduje sposób na docieranie do prawdy, w każdej sytuacji dostrzega wielość możliwości jej interpretacji, a po wydaniu sądu mówi: „O ile się nie mylę” i pozwala sobie na błądzenie.

A co się dzieje z wątpliwościami, które osoby o dużej potrzebie domknięcia poznawczego rugują ze swego świata psychicznego? Według psychoanalizy ulegają one projekcji i poznawczo domknięty człowiek widzi je u innych, u tych wedle niego słabych, bo deliberujących i zastanawiających się. Nie dziwi zatem, że człowiek domknięty poznawczo nienawidzi ludzi mających inne zdanie niż on – bo wedle niego inne zdanie jest po prostu fałszywe, a człowiek je uznający jest dla nich głupkiem. Fanatyk atakując ludzi o odmiennym zdaniu chce zniszczyć swe własne wątpliwości. Jak pisał George Santayana: „Fanatyzm polega na podwojeniu wysiłków, kiedy zapomnisz o swoim celu”. Owo zdwojenie wysiłków polega przede wszystkim na intensywnym, pełnym przemocy – werbalnej i fizycznej – atakowaniu tych, którzy mają odmienne zdanie.

Potrzeba domknięcia poznawczego to podstawowa cecha większości ludzi, znajdujących od tysiącleci w myśleniu mitologicznym i magicznym wszystkie odpowiedzi na problemy pojawiające się w życiu. Może dziwić, że nasila się ona dzisiaj, w naszej „oświeconej epoce”, gdy jesteśmy zalewani wszechobecnymi „informacjami” internetowymi. Jednak ani internet, ani żadna inna techniczna nowinka nie zmieni ludzkiego umysłu ani o jotę, lecz jedynie zintensyfikuje jego wady. Im więcej informacji, tym bardziej umysł ludzki nie wykorzystuje ich do do poszerzania swojej wiedzy i wyrabiania krytycznych osądów, lecz wprost przeciwnie – używa ich do potwierdzania już z góry powziętych przekonań. Wydaje się to być czymś paradoksalnym, ale tak działa nasz umysł – zalany danymi wybiera tylko te, które potwierdzają jego dotychczasowe funkcjonowanie. W ten oto sposób internet stał się swego rodzaju współczesną Biblią, w której – jak dobrze wiadomo – możemy znaleźć zdanie na potwierdzenie dowolnej opinii, którą żywimy ze ściśle osobistych powodów.

Reklamy

O śmierci i umieraniu

Wedle mitologii greckiej Hypnos to bliźniaczy brat Thanatosa. Wydaje się być bliźniakiem jednojajowym, gdyż zapadając w sen przyzwalamy na zgaśnięcie naszej świadomości zatrważająco podobne do śmierci. Jednak, gdy jesteśmy młodzi i zdrowi, przyzwoleniu temu towarzyszy bezwiedne przekonanie o tym, że pokrzepieni snem przebudzimy się rano. Być może zatem zapadając w śmierć mamy równie silne przekonanie, że nasze przebudzenia już się skończyły? Dowiemy się tego zapewne w momencie śmierci, chociaż śmiem tu zaryzykować tezę, że rzecz może się mieć się całkiem inaczej. Przez całe życie wiele razy doświadczaliśmy zasypiania i przebudzenia i to utrwaliło w nas, na zasadzie warunkowania instrumentalnego, nawyk i obeznanie z tym stanem. Umieramy natomiast po raz pierwszy i bez wcześniejszego przygotowania. Ponadto – o zasypianiu i przebudzeniach mogliśmy porozmawiać z innymi, podzielić się doświadczeniami. Umiemy o tych stanach mówić i słyszymy, co inni o nich mówią. Jak to jest umierać niestety nikt nam nie powie. W dawnych kulturach przykładano do rozmów o śmierci o wiele większą wagę niż dziś, gdy unikamy tego tematu nawet w rozmowie z żywymi. Powstawały nawet teksty, mające przybliżyć ten moment naszemu doświadczeniu. W słynnej „Tybetańskiej księdze umarłych” znajdujemy takie słowa: „Szlachetny synu! Oto przyszedł na ciebie czas tego, co nazywamy śmiercią”, które mają być wypowiedziane do osoby w stanie śmierci. Oryginalny tytuł tej księgi to „Bar-do t’os-grol cz’en-mo”, co oznacza „Wielkie wyzwolenie z bar-do przez słuchanie”. Tytuł ten pokazuje przekonanie Tybetańczyków jak ważne jest usłyszenie, nazwanie, tego co z nami się dzieje w tym stanie. Jeśli jesteśmy zwykłymi ludźmi, a nie praktykującymi joginami, to nie wiemy na czym polega stan, w który wchodzimy umierając i wskazówki z księgi są nader pomocne. Boimy się śmierci, ale czy wiemy kiedy umieramy? Niektórzy być może tak, inni zapewne nie. Znamy dobrze stan gdy zasypiamy, nie znamy natomiast stanu, gdy umieramy. Być może mamy świadomość umierania, ale jest ona zawsze obecna – zgodnie ze starym powiedzeniem Epikura – przed naszą śmiercią. Kto nam powie, w momencie gdy nasza świadomość będzie gasnąć, że właśnie oto doświadczamy śmierci?

O Polakach

Wczoraj był 11 listopada. Dziesiątki tysięcy Polaków świętowało swoją polskość, głównie niestety w ramach tak zwanego patriotyzmu ulicznego, pokazowego i zakompleksionego. To ostatnie słowo, dosyć niezręczne, ale obecne w języku, odnosi się do słynnych polskich kompleksów, z których jednym z ważniejszych jest kompleks niższości. Od dwustu lat wstajemy z kolan, a dziś podobno szczególnie. Jak jednak owo odwieczne wstawanie odcisnęło się na Polakach? Czy doprowadziło do poczucia solidarności z innymi Polakami w walce o postawę wyprostowaną? Nie, bo dobrze wiemy, że na co dzień Polak Polakowi pozostaje wilkiem. Jaki zatem mamy stosunek do tych, co z kolan nigdy nie wstaną, chociaż są Polakami? Odpowiem jednym słowem: przerażający. Podam tylko jedną liczbę by swe przekonanie uzasadnić. W 2002 przeprowadzono eksperyment, w którym psycholog społeczny M. Paśka pytał pod supermarketami klientów, kto z nich podpisałby petycję dotyczącą zlikwidowania miejsc dla niepełnosprawnych na parkingach supermarketowych. Petycję poparło 37,5% respondentów! Ta liczba nawet nie wymaga dalszego komentarza.

O racjonalności człowieka

„Powiadają, że człowiek jest istotą racjonalną. Przez całe życie szukałem dowodów, które by potwierdziło słuszność tego twierdzenia.” Dobrze, że powiedział to filozof, Bertrand Russell, któremu nieobca była ponadto matematyka i logika. Filozofowie bowiem, choć jak widzimy nie wszyscy, byli od samych początków swej dziedziny piewcami racjonalności człowieka. Złudzenie racjonalności jest bodajże największą z ludzkich autoiluzji, podtrzymywaną taki napuszonymi nazwami jak „animal rationale” Augustyna, „substancja indywidualna mająca rozumną naturę” Boecjusza, czy wreszcie osadzająca naszą racjonalność w biologii „Homo sapiens” Linneusza. Skąd bierze się ta autoiluzja, pomimo przeważających przykładów z dziejów naszego gatunku, pokazujących jego fundamentalną irracjonalność? Odpowiedź sugerują słowa innego filozofa, Williama Jamesa: „Doznanie całkowitej wystarczalności chwili obecnej, jej absolutności, kompletny brak potrzeby jej wyjaśnienia, przeanalizowania lub uzasadnienia – oto co nazywam poczuciem racjonalności. Krótko mówiąc, z chwilą gdy z jakichkolwiek względów mamy możność doskonale płynnego myślenia, treści naszego myślenia wydają się racjonalne”. Oczywiście nie wszyscy doświadczamy takiej płynności myślenia, ale ci, którym myślenie przychodzi równie łatwo jak oddychanie bez wątpienia czują się istotami racjonalnymi.