O patologii rozumu

Tydzień temu pisałem o pożytkach z irracjonalności. Miałem na myśli jej pozytywne formy, takie jak przeżycia duchowe czy artystyczne, albo chociażby zwykłą zabawę. Irracjonalność ma też swoją ciemną stronę, która ma z kolei wiele szarych obliczy. W naszych czasach nader rozpowszechnione jest zwłaszcza jedno z nich, które nazywam patologią rozumu. To irracjonalność strojąca się w piórka nauki, przedstawiająca samą siebie jako jedyną alternatywę dla nauki i często powołująca się na wybiórczo podane wyniki badań naukowych (fachowo nazywa się to „wybieraniem wisienek”). Dobrym przykładem na polskim poletku jest działalność Jerzego Zięby. Parafrazując podtytuł jego książki, mówi on to, czego ci nauka nie powie. Wykorzystując fakt, że szerokie koła są jak najdalsze od metodycznego myślenia naukowego, proponuje im „fakty alternatywne” (termin ukuty przez Kellyanne Conway, doradczynię Trumpa). Gdyby przybrał szaty szamana i przy wtórze bębna leczył chorych, to byłby przynajmniej szczery i autentycznie irracjonalny. Cóż, współcześnie aby być skutecznym musi jednak przedstawiać się jako lekarz i odwoływać się do argumentów, choćby wyssanych z palca. Przypomina to znane z geologii zjawisko pseudomorfozy kryształów, gdyż Zięba w swym przekazie naśladuje kształt nauki, ale treści jakie podaje są w większości szaro irracjonalne. Typów mu podobnych zwykłem nazywać „naukowcami wyklętymi”. Dzielą się oni na dwa rodzaje. Pierwszy rodzaj to osobnicy o większych ambicjach „naukowych”. Tu lokują się fani fizyki kwantowej (Amit Goswami), biologii (Bruce Lipton), psychologii (David Hawkins) czy też – last but not least – kreacjoniści. Drugi rodzaj to swego rodzaju plebs „naukowców wyklętych” – tu zaliczam Ziębę, antyszczepionkowców, denialistów klimatycznych czy zwolenników płaskiej Ziemi. Tak czy siak, oni wszyscy starają się naukopodobnymi ciągami argumentów naśladować nieudolnie naukę, patologizując tym samym rozum.

Istnieje jednak jeszcze gorszy rodzaj patologizacji rozumu, bo trudniejszy do rozpoznania, a którego klinicznym przykładem ekonomia. Uznaje się ją bowiem za naukę, wykłada na uniwersytetach, przyznawane są nagrody Nobla z ekonomii. Podlega ona jednak nieustannym procesom patologizacji, czego najbardziej dramatycznym wyrazem jest to, że obecnie uważa się kapitalizm neoliberalny, ideologię ekonomiczną kształtującą gospodarkę na całej planecie, za racjonalny sposób postępowania. Jak to mawiają, są tylko dwa rodzaje ludzi wierzących w nieskończony wykładniczy wzrost gospodarczy na skończonej planecie – to wariaci i ekonomiści. Ideologiczna wiara w jakiś system, czy to ekonomiczny, filozoficzny czy też religijny to najgorsza patologia rozumu. Wynika ona z podstawowej funkcjonalnej wady świadomości człowieka, jaką jest uznawanie swoich przekonań za racjonalne bez podania wystarczających uzasadnień. Wada ta ma wiele przyczyn, od czysto psychologicznej osobistej ambicji, przez pragnienie zysku, po rozmaite uwarunkowania społeczne. Ludzkość prawie nigdy nie kierowała się czysto racjonalnymi przesłankami w swoich działaniach. Jednak to współcześnie irracjonalność przybrała swoją najbardziej niebezpieczną postać – patologii rozumu. W tym kontekście nie dziwi mnie suicydalna w gruncie rzeczy tendencja współczesnej cywilizacji, by swe istnienie skończyć przerabiając całą planetę na żarcie i produkty przemysłowe.

Glossa osobista. Jako człowiek studiujący niegdyś fizykę nie jestem przeciwnikiem metody naukowej, która moim zdaniem stanowi jedno z największych osiągnięć ludzkości ostatnich stuleci. Uważam wszelako, że naukowa metoda generowania wiedzy nie jest metodą jedyną. Nauka jest uprawiana w perspektywie trzecioosobowej i wyłącznie w tej perspektywie ma jakiekolwiek znaczenie. Rugowanie wiedzy pozyskiwanej innymi metodami, opartymi o perspektywę pierwszoosobową, jest jedynie wyrazem mentalnych ograniczeń naukowców wynikających z ich monoideicznie sprofilowanego wykształcenia. Czymś jeszcze bardziej odrażającym jest jednak ideologia scjentystyczna głosząca, że poznanie naukowe jest jedynym i najwyższym z możliwych sposobów poznania dostępnych człowiekowi. Tu wymienię Tomasza Witkowskiego i Marcina Rotkiewicza jako popularnych w Polsce ideologów scjentyzmu. Ponadto moim zdaniem także naturalistyczne stanowisko nauki jest zbyt wąsko rozumiane przez naukowców. Ale to już temat na całkiem inną opowieść.

Reklamy

2 komentarze do “O patologii rozumu

  1. jan ole

    Z czystym sumieniem polecam książkę „Echopraksja” Petera Wattsa. Jako kontynuację „Ślepowidzenia”, które dobrze przeczytać najpierw ale nie jest to konieczne. Autor(biolog oceaniczny i facet wyjątkowo rozumny i nazywający rzeczy po imieniu) efektownie i błyskotliwie pokazuje metodę naukową jako – właśnie – tylko jeden ze sposobów pozyskiwania wiedzy, pokazuje jako propozycję inny sposób(na potrzeby fabuły) a cała książka kwestionuje wiele, zdawałoby się – oczywistości na temat uprawiania nauki. Ślepowidzenie robi to samo ze świadomością, podważając jej przydatność w szerszym ujęciu.

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s