O ciekawych czasach

Być może żyjemy rzeczywiście w ciekawych czasach – życie powstało 5 mld lat temu, za 5 mld eksplodujące Słońce ostatecznie wypali ziemię. A więc można powiedzieć, że dziś jesteśmy na kosmologicznym półmetku. Jednak z antropologicznego punktu widzenia jesteśmy na krawędzi. Życie świadome osiągnęło poziom świadomości planetarnej, wyrażający się z jednej strony w globalnej ekspansji cywilizacji technicznej, a z drugiej strony w rosnącej trosce o klimat Ziemi. Podobnie jak człowiek odczuwa swoje życie intensywniej wtedy, gdy stoi w obliczu śmiertelnego zagrożenia, tak obecnie ludzkość – niestety tylko w osobach nielicznych swoich przedstawicieli – uświadamia sobie wartość życia, każdego życia. Widziałem ostatnio wykres sugerujący, że spowodowana działalnością człowieka zagłada dzikich zwierząt (tzw. szóste wymieranie) osiągnie w roku 2026 swój kres, bo wtedy po prostu ich już nie będzie. Lwa, słonia, antylopę, tygrysa, szympansa będziemy mogli tylko zobaczyć w ścisłym rezerwacie albo w zoo. To zaiste ciekawe czasy, a czyni je takimi człowiek. Dla jednych to powód do dumy, bo są wpatrzeni w jasną technoprzyszłość ludzkości. Inni ostrzegają przed nieuchronnym kolapsem cywilizacji w ciągu dekady czy dwóch. Tym, co najbardziej ciekawe w tych ciekawych czasach to tak bliska możliwość weryfikacji rozmaitych prognoz.

W 1925 roku C.G. Jung wybrał się na długą wyprawę do Afryki, odwiedzając między innymi Kenię i Ugandę. W swoich wspomnieniach pisze, że widział „niezliczone stada zwierząt: gazele, antylopy, zebry, guźce” płynące aż po horyzont. Z typową dla człowieka Zachodu dumą podkreślił znaczenie ludzkiej świadomości, która „powołuje do istnienia obiektywy byt”, bo bez ludzkiej świadomości świat zwierzęcy byłby „nie słyszany, nie widziany, niemo żrąc, rodząc, umierając i potrząsając głową”. Jego zdaniem to ludzka świadomość nadaje sens istnieniu świata. Niestety, po prawie stu latach od czasów jego podróży już dobrze wiemy, jak bardzo ludzka świadomość okazała się być destruktywna dla owego „niezliczonego” świata fauny. Zamiast dać głos owemu „niemo żrącemu” światu zwierząt ludzie dążą do jego unicestwienia. Czy jeśli sto lat po Jungu pojedziemy do Afryki zobaczymy już tylko ludzki, aż nazbyt ludzki pejzaż – miasta, wioski, pola uprawne w miejsce dżungli i sawann oraz niezliczone farmy zwierząt hodowlanych zamiast słoni, lwów i antylop? Niestety, jest to bardzo prawdopodobne.

PS

Chińskie przysłowie tak naprawdę brzmi: „Lepiej być psem w czasie pokoju, niż człowiekiem w czasach chaosu”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s