O cywilizacyjnych bombach

W roku 1964, w roku mego urodzenia, Stanisław Lem napisał: „Sądzę, że opanować trzeba nie tylko bomby A i H, ale także bombę P – eksplozji populacyjnej, niebawem – bombę I – informacyjną, i że nie można pozwolić, aby cywilizacja rosła sobie dalej jak dzikie zwierzę czy drzewo w lesie, ale należy ją okiełznać, to znaczy uregulować. Czyli że świat trzeba zmienić, by nie dopuścić do tego, aby w sposób niekontrolowany zmieniał nas samych”. Dziś, po 54 latach, widzimy, że nic z tego okiełznywania i regulowania nie wyszło. Bomby A i H dalej grożą ludzkości apokaliptyczną zagładą. Bomba P wybuchła z niepohamowaną mocą – od czasów, gdy Lem pisał swoje słowa, przybyło ponad 5 miliardów ludzi. Wybuchła także z mocą pół wieku temu nieprzewidywalną bomba informacyjna, płomieniem swym obejmując całą ludzkość wraz z pojawieniem się internetu. Dziś każdy może zaczerpnąć z niego całą wiedzę ludzkości – i jednocześnie zamieścić w nim swe najbzdurniejsze elukubracje, chore wytwory swego miałkiego umysłu. Mało tego, pojawiła się kolejna bomba – K, bomba klimatyczna, zagrażając zniszczeniem cywilizacji w przeciągu najbliższych dekad. Jest ona bezpośrednim wynikiem szóstej bomby, także oznaczonej literą K – bomby konsumpcyjnej. Konsumujemy energię, konsumujemy surowce, konsumujemy zwierzęta, a dominujący, całkowicie patologiczny system ekonomiczny, jakim jest neoliberalny kapitalizm, definiuje ludzi jako konsumentów jedynie.

I to wszystko za mego, jakże przecież krótkiego życia. Dorastałem, i żyję, w świecie, który niestety zmienia nas, a nie my jego, jak pragnął Lem. W świecie, w którym miliardy ludzi są już tylko bezwolnymi marionetkami zbiorowych procesów planetarnych. Cywilizacja rośnie, tyle, że nie przypomina to wzrostu drzewa, ale raczej degeneracyjny rozrost komórek rakowych. A to, jak wiadomo, kończy się śmiercią organizmu będącego żywicielem tych komórek. Jesteśmy gatunkiem, który przejawia ogromne tendencje suicydalne, dążącym prostą drogą do samozagłady. Mamy pomysły na energetyczny raj – od OZE po atom. Ale są one niczym innym, jak tylko projektem mającym na celu kontynuację tego, co dzieje się obecnie. To zakamuflowany bussines as usual, czyli marzenie o przeprowadzeniu cywilizacji przez obecny kryzys w stanie w miarę nienaruszonym. Śmiem twierdzić, że to się nie uda, że bez radykalnej dekonstrukcji systemu programującego teraz nasze życie nie przetrwamy. Cóż, ten kto pożera wszystko, sam będzie też kiedyś pożarty. Jedynym wyjściem byłoby nie pożeranie wszystkiego – ale czy taka propozycja może do kogokolwiek dziś przemówić?

Reklamy

1 komentarz do “O cywilizacyjnych bombach

  1. Krzysztof

    >całkowicie patologiczny system ekonomiczny, jakim jest neoliberalny kapitalizm

    Jako alternatywę, ujmującą zarazem większość opisywanych w tekście problemów, polecam szczerze ideę „przyjaznego kapitalizmu”, opisywaną w pozycji pod tym samym tytułem.

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s