Mistrz Eckhart

Trzydzieści lat temu przeczytałem Kazania Mistrza Eckharta. Ujął mnie głęboko, głównie tym, że okazał się tak bardzo niechrześcijański, tak iż zgłębiając jego pisma mogłem oddychać najczystszą atmosferą upaniszad czy buddyzmu zen. Używa żargonu chrześcijaństwa, ale sens jego sformułowań wykracza poza wszelką instytucjonalną religię. Zastanawiało mnie to, co z jego rozważań o „iskierce” boskości w człowieku było dostępne zrozumieniu słuchaczek i słuchaczy jego kazań. Na pewno nie zrozumiał go arcybiskup Heinrich von Virenburg, który w 1326 roku oskarżył Eckharta o herezję. Czyż bowiem umysł ortodoksa mógł pojąć naukę Eckharta wykładającą, że na dnie swej duszy człowiek spotyka się z bezosobowym bóstwem, „w którym jestem tym, czym byłem, kiedy jeszcze nie zaistniałem”, przebywając w swej pierwszej przyczynie, gdzie „tym, czego chciałem byłem ja, a czym byłem, chciałem; byłem wolny od Boga i od czegokolwiek”? Ortodoksyjne chrześcijaństwo musiałoby znieść samo siebie by móc zaakceptować następujące przesłanie Eckharta: „Gdy dusza jednoczy się z Bogiem, wówczas traci swą tożsamość, wchłania boga i kurczy się do nicości, jak zorza poranna, gdy wschodzi słońce”. Dusza jest obrazem Boga, a zarazem miejscem jego narodzin. Eckhart wiedział, że „Bóg staje się i przemija”, wtedy, gdy dusza go wypowiada, bo nie jest on teologicznym pojęciem, ale żywą siłą, pierwotną naturą, z której wyłania się na nowo świat. Znał także dobrze podstawową słabość chrześcijaństwa, którą ujął w dojmujących słowach: „Gdy ktoś ma całego Boga na zewnątrz, temu świat przeszkadza”. Trudno o trafniejsze ujęcie mentalnej kondycji tych, którzy wówczas, a i dziś, mienią się chrześcijanami. I jak tu nie lubić Mistrza Eckharta?

Reklamy

4 komentarze do “Mistrz Eckhart

  1. R

    Podziękowania. Przyjąłem ten tekst jako bardzo inspirujący komentarz do święta Bożego Narodzenia. Warto przypominać w ten czas słowa tych nielicznych którzy naprawdę owego Bożego Narodzenia w duszy dostąpili.

    Polubienie

    Odpowiedz
  2. wordandsound7

    Tak, Eckhart dotyka sedna, podobnie jak Böhme. Z wdzięcznością czyta się ten wpis, bo umiłowanie wolnej myśli to ostatnia nadzieja człowieka w dzisiejszej dobie. Ileż zamieci wywołuje w chrześcijaństwie ortodoksja – toż przepraszać nie nadażą, jeśli kiedyś się opamiętają…

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s